„Panowie Tarkowski i Rawlison byli zaproszeni przed kilku tygodniami, jako biegli inżynierowie, do obejrzenia i oceny robót, prowadzonych przy całej sieci kanałów w prowincji El-Fayoum, w okolicach miasta Medinet, blisko jeziora Karoun, oraz wzdłuż rzeki Youssef i Nilu. Ponieważ zbliżały się święta Bożego Narodzenia, więc obaj, nie chcąc rozstawać się z dziećmi, postanowili, że Staś i Nel pojadą także do Medinet. Po usłyszeniu tej nowiny dzieci omal nie wyskoczyły ze skóry z radości. Dotychczas znały miasta, leżące wzdłuż kanału, a mianowicie Ismailę i Suez, poza kanałem zaś — Aleksandrię i Kair, pod którym oglądały wielkie piramidy i Sfinksa. Ale były to krótkie wycieczki, gdy wyprawa do Medinet-El-Fayoum wymagała całego dnia jazdy koleją.”
To oczywiście cytat z powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”. Po 137 latach od opisanej wyprawy Stasia i Nel do prowincji El –Fayoum, dziś my, uczniowie Polskiej Szkoły w Kairze z radością i ciekawością niemniejszą niż ta, jaką przejawiał Staś Tarkowski na wieść o spodziewanej podróży, wyruszyliśmy z Kairu wczesnym rankiem do oddalonej o 100 km El – Fayoum, prowincji leżącej na Pustyni Libijskiej. Staś i Nel przemierzali pustynię głównie na wielbłądach, nie bez przyczyny zwanymi „okrętami pustyni”, bo te niezwykłe i dostojne zwierzęta z godnością znoszą trudy wymagającego, pustynnego klimatu.
W Fayoum przywitali nas Beduini – lokalni nomadowie – Arabowie, których życie nierozerwalnie związane jest z pustynią. I choć większość z nich porzuciła już hodowlę wielbłądów i przesiadła się w czterokołowce, to gen wolności i umiłowania pustyni jest w nich nadal żywo obecny, dlatego też trudnią się głównie ukazywaniem uroków pustyni – mieszczuchom.
Trasę ok. 30 km do Doliny Wielorybów, pokonujemy jeepami. Listopadowe, nieśmiałe acz przyjemnie świecące słońce ogrzewa nasze radosne buzie, delikatny wiatr rozwiewa nam włosy, a drobinki piasku masują nasze odsłonięte twarze i ręce. Park Narodowy Wadi El- Hitan (Doliny Wielorybów), wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, o czym informuje nas tabliczka, ponad którą wznosi się majestatyczna Góra Mudawara. Na terenie Parku Narodowego oprócz licznych szkieletów organizmów zamieszkujących ten obszar przed milionami lat, znajduje się również Muzeum Skamieniałości i Zmian Klimatu. Centralne miejsce muzeum poświęcone jest 18 – metrowemu, kompletnemu szkieletowi wieloryba sprzed 37 milionów lat, odległego praprzodka dzisiejszych waleni – okazu jakże cennego w zrozumieniu ewolucji ssaków morskich, tego jak z lądu wkroczyły na fale życia oceanicznego. Wizyta w muzeum, obejrzenie filmu, zdjęć i eksponatów przekonują nas, że prehistoryczne wieloryby miały tylne łapy, dzięki którym sprawnie poruszały się po lądzie. Owe odnóża zanikły w toku ich ewolucyjnego życia w środowisku wodnym. I jak już zrozumiała i przejrzysta stała się dla nas historia pochodzenia ssaków morskich, tak wciąż o wiele trudniej jest wyobrazić sobie, że to miejsce, a nawet obszar całej Sahary, teren tak suchy, skalisty, bezkreśnie piaszczysty był 50 mln lat temu radośnie szumiącym i tętniącym życiem wszechoceanem.
W zamyśleniu opuszczamy Dolinę Wielorybów, przemierzając kolejne kilometry pustynnych szlaków, podziwiając niezwykłe formy skalne, nakreślone siłami natury, a wśród nich piękne ostańce skalne, rzeźbione niszczycielską siłą wiatru. Samotne, dumnie stojące „maczugi” skalne, w których pustynny wiatr z pomocą drobinek piasku, niczym natchniony artysta, stale udoskonala swe dzieła.
Niemałe emocje udzieliły się nam także w trakcie brawurowych podjazdów pod niemal pionowe ściany skalanych wzniesień. Piskom, okrzykom, radościom i niedowierzaniu nie było końca. Na szczęście nasi beduińscy kierowcy byli rozważnymi, skupionymi, a przede wszystkim doskonale znającymi każdy możliwy podjazd a zapewne i każdy szlak Protektoratu Jeziora Karoun przewodnikami. Po tym jak wyrzut endorfin opanował nasze ciała nastał czas błogiego relaksu i podziwiania z góry malowniczo wijącego się jeziora Karoun.
Na obszarze Parku Narodowego Wadi El- Rayan znajduje się również Magiczne Jezioro – Magic Lake. Czemu zawdzięcza swą nazwę? Ano temu, że jego woda potrafi zmienić kolor nawet kilkukrotnie w ciągu dnia. Prawdziwa magia! Oprócz owych słonych jezior, pustynne krajobrazy ożywia malowniczy, cicho szumiący, miękko spadający w dół wodospad.
Na koniec dnia, już po zachodzie słońca, po pożegnaniu z pustynią, wodospadem i jeziorami, pojechaliśmy do wioski Tunis. Wioska Tunis, nie byłaby tym czym jest dziś, gdyby nie pewna szwajcarska artystka Evelyne Porret, która przybyła do wsi w latach 60. XX wieku. W tej biednej osadzie założyła szkołę ceramiki, ucząc w niej ubogie, wiejskie dziewczęta. Sztuka wyrabiania porcelany odmieniła los wielu kobiet, nadała ich życiu pełniejszy wymiar, zreorganizowała życie wioski, wpisała Tunis Village na mapę turystycznych atrakcji Egiptu. Obudziła w jej mieszkańcach ducha rzemiosła i sztuki, a tym samym rozbudziła ciekawość nas wszystkich do poznania tych niewielkich pracowni i uroczych sklepików, w których każda miseczka, każdy kubek i imbryczek opowiada swoją niezwykłą historię…
Tekst: Wioletta El Aasar
Zdjęcia: Wioletta El Aasar i Ahmed Khalil


